Cisza.
Tylko lekki wiatr omiata zmęczone twarze.
Prawie słychać jak rosną azalie.
Ostry nóż obraca sie w rękach kobiety.
Przystawiony do aorty, gładko wysysa życie.
A wiatr zabiera je gdzieś w dal.
I tylko słychać, jak rosną azalie.
sobota, 16 lipca 2011
piątek, 1 lipca 2011
No i dostałam się do szkoły pierwszego wyboru. Z jednej strony się cieszę : nowi ludzi, mega szkoła, wysoki poziom. Jednak z drugiej strony wiem, że muszę tam iść całkiem sama, przeraża mnie też dojazd i najważniejsze: boję się czy zdołamy z Maliczką utrzymac kontakt. Musimy. Już nie takie rzeczy przetrwałyśmy to i teraz damy rade.
Powoli to wszystko zaczyna do mnie docierać.
Ale nie jestem już dzieckiem. Muszę zacząć myślec o przyszłości, o studiach, o pracy. To przecież bardzo ważne.
A tak nawiasem mówiąc, wczoraj przeraziłam sama siebie: kiedy wróciłam od kuzynek, o mały włos nie sięgnęłam po książkę z angielskiego! Na szczęście Pretty Little Liars odciągnęło mnie od tego hańbiącego czynu ;D
Powoli to wszystko zaczyna do mnie docierać.
Ale nie jestem już dzieckiem. Muszę zacząć myślec o przyszłości, o studiach, o pracy. To przecież bardzo ważne.
A tak nawiasem mówiąc, wczoraj przeraziłam sama siebie: kiedy wróciłam od kuzynek, o mały włos nie sięgnęłam po książkę z angielskiego! Na szczęście Pretty Little Liars odciągnęło mnie od tego hańbiącego czynu ;D
czwartek, 30 czerwca 2011
środa, 29 czerwca 2011
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Od soboty, mój laptop jest skazany na ,, Koniec świata". Od soboty jest inaczej. Dziwnie.
Nie żałuję, ale ciągle pozyskuję nowe informacje. Zamieniam się w komputer i analizuję. Analizuję coś co mogło się nie wydarzyć. Co jest wyłącznie moją winą.
W piątek zauważyłam jedno. Moje zdanie, które wyrobiłam sobie na każdy możliwy temat, nie jest moim zdaniem. Jest tym, co wydawało mi się, że powinnam myśleć i robić. Nie starałam się podważać zasłyszanych opinii, chyba że dotyczyły mnie. Media mówią mi co mam mówic i myśleć, a ja się temu bezwiednie poddaję. Co dziwne, pokazał mi to człowiek, po którym nie spodziewałabym się tego nigdy.
Nie potrafię dzisiaj sklecić zdania. Piszę bezładnie. Za dużo spada mi na barki, a ja nie wiem co o tym myśleć.
Mówię to, co wydaje się, że powinnam powiedzieć. Choć nie zdaję sobie z tego sprawy. To nie moje zdanie.
Nie żałuję, ale ciągle pozyskuję nowe informacje. Zamieniam się w komputer i analizuję. Analizuję coś co mogło się nie wydarzyć. Co jest wyłącznie moją winą.
W piątek zauważyłam jedno. Moje zdanie, które wyrobiłam sobie na każdy możliwy temat, nie jest moim zdaniem. Jest tym, co wydawało mi się, że powinnam myśleć i robić. Nie starałam się podważać zasłyszanych opinii, chyba że dotyczyły mnie. Media mówią mi co mam mówic i myśleć, a ja się temu bezwiednie poddaję. Co dziwne, pokazał mi to człowiek, po którym nie spodziewałabym się tego nigdy.
Nie potrafię dzisiaj sklecić zdania. Piszę bezładnie. Za dużo spada mi na barki, a ja nie wiem co o tym myśleć.
Mówię to, co wydaje się, że powinnam powiedzieć. Choć nie zdaję sobie z tego sprawy. To nie moje zdanie.
środa, 22 czerwca 2011
maybe I never told you
Koniec gimnazjum. Koniec IIIB. Koniec rozmów podczas przerw, obgadywania, nieporozumień, błahych problemów, żartów, widywania się ze znajomymi, przesiadywania w łazienkach i pod sklepikiem. Koniec narzekania na Godzillę czy zadanie z matematyki. To wszystko już minęło.
Każdy z nas, trzy lata temu wchodził niepewnie do klasy. Zerkał na innych z ciekawością. Teraz, kiedy zaczęliśmy doceniac jak świetną klasę mamy, musimy odchodzić. Na nasze miejsce do G4 wedrze się banda dzieciaków, myśląca, że jest pępkiem świata.
Każdy z nas, wrzucił do teczki z napisem IIIB, cząstkę siebie. Dzięki każdemu, jesteśmy tym kim jesteśmy. Będę tęsknić za wszystkimi.
Za Madzialeną i jej miłosnymi kłopotami
Za uzdolnioną tanecznie Marceliną
Za inteligentną i pewną siebie Agą
Za niepoważnym Binusiem
Za niepozornym Szalikiem z ogromnym talentem
Za Witkiem, który zawsze potrafił rozbawić klasę
Za rozmowami z Fryczem
Za napaloną na Wojewódzkiego Izką
Za ciągle radosną Sandi
Za Anetą i jej śpiewaniem piosenek religijnych w szkolnym sklepiku
Za Maliczką, która jest ze mną zawsze ( i która ma za zadanie dostac się do Powstańców)
Za pewnym siebie Patrykiem, przy którym nie można się nudzić
Za małomównym Robertem w fajnych najach ( ;D )
Za pocieszaniem mojej Patki
Za wygłupami z Andzią
Za inteligentną żoną House`a - Kanapą
Za Pieczusiem i Cyrkiem, którzy zawsze potrafili naprawic najnudniejszą lekcję
Za Dankiem, który dla mnie i Maliczki zawsze zostanie tym słodkim blondynkiem z podstawówki
Za wszytkimi, którzy wpisali się w część mojego życia ;)
Swoją drogą, koniec oznacza jednocześnie nowy początek. Mam nadzieję, że będzie on dobry. Nowa szkola i ludzie, a teraz wakacje. Jutro Boże Ciało, w piątek ognisko, w sobotę Around the rock, a od poniedziałku kilka dni u kuzynek. Damy radę. Jak zawsze
Każdy z nas, trzy lata temu wchodził niepewnie do klasy. Zerkał na innych z ciekawością. Teraz, kiedy zaczęliśmy doceniac jak świetną klasę mamy, musimy odchodzić. Na nasze miejsce do G4 wedrze się banda dzieciaków, myśląca, że jest pępkiem świata.
Każdy z nas, wrzucił do teczki z napisem IIIB, cząstkę siebie. Dzięki każdemu, jesteśmy tym kim jesteśmy. Będę tęsknić za wszystkimi.
Za Madzialeną i jej miłosnymi kłopotami
Za uzdolnioną tanecznie Marceliną
Za inteligentną i pewną siebie Agą
Za niepoważnym Binusiem
Za niepozornym Szalikiem z ogromnym talentem
Za Witkiem, który zawsze potrafił rozbawić klasę
Za rozmowami z Fryczem
Za napaloną na Wojewódzkiego Izką
Za ciągle radosną Sandi
Za Anetą i jej śpiewaniem piosenek religijnych w szkolnym sklepiku
Za Maliczką, która jest ze mną zawsze ( i która ma za zadanie dostac się do Powstańców)
Za pewnym siebie Patrykiem, przy którym nie można się nudzić
Za małomównym Robertem w fajnych najach ( ;D )
Za pocieszaniem mojej Patki
Za wygłupami z Andzią
Za inteligentną żoną House`a - Kanapą
Za Pieczusiem i Cyrkiem, którzy zawsze potrafili naprawic najnudniejszą lekcję
Za Dankiem, który dla mnie i Maliczki zawsze zostanie tym słodkim blondynkiem z podstawówki
Za wszytkimi, którzy wpisali się w część mojego życia ;)
Swoją drogą, koniec oznacza jednocześnie nowy początek. Mam nadzieję, że będzie on dobry. Nowa szkola i ludzie, a teraz wakacje. Jutro Boże Ciało, w piątek ognisko, w sobotę Around the rock, a od poniedziałku kilka dni u kuzynek. Damy radę. Jak zawsze
sobota, 18 czerwca 2011
Duszne niebo, ciężkie od gwiazd, paraliżuje obojętnością. Pobliskie drzewa, stoją na baczność, nie przejmując się niczym. Wiatr porusza liśćmi, nie zastanawiając sie nad konsekwencjami. Gdzieś między kukułczym gniazdem a niedużym mrowiskiem, panoszy się samotność. Obojętne niebo, wlewa nam swą obojętnośc do serc. Miesza ją z samotnoscią i poczuciem niezadowolenia. Bo przecież mialo być inaczej.
Czasem myślę, że oszukuję sama siebie. Chcę kogoś, jednocześnie nie chcąc. Nie jest najgorzej, ale ciągle wyrzucam sobie, że może być lepiej. Nie nadążam za sobą. Chyba cierpię na rozdwojenie jaźni.
Rozglądając się wszędzie, szukam jakiegokolwiek sensu.
Czasem myślę, że oszukuję sama siebie. Chcę kogoś, jednocześnie nie chcąc. Nie jest najgorzej, ale ciągle wyrzucam sobie, że może być lepiej. Nie nadążam za sobą. Chyba cierpię na rozdwojenie jaźni.
Rozglądając się wszędzie, szukam jakiegokolwiek sensu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)