Wzdycham.
Poruszam sie w takt głośnej muzyki
Niespokojna i naiwna.
A wiatr niesie mi wyzwolenie, otwiera drzwiczki metalowej klatki
Prostuję skrzydła, chyba nie pamiętam już jak się lata.
Zapomniałam jak smakuje wolność.
Krztuszę się nią i spadam.
Łapie mnie czyjaś ręka i przenosi za drzwi sklepu.
Zostaję sama. Sama w wielkim świecie.
Krzyczę, biję skrzydłami o twardą ziemię.
Chcę do mojej klatki.
Mego domu i kochanki.
Niedocenionej bo na wyciągnięcie ręki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz