niedziela, 2 września 2012

Zamykam oczy. Oddycham powoli. Delikatnie poruszam się w rytm muzyki. Wsłuchuję się sama w siebie. Odbieram dźwięki wszystkimi zmysłami. Zamieniam je w myśli, które zaraz przeleję na papier.Ale nie, nie potrafię. Szukam słownictwa, które powinnam znać. Pierwszy raz nie umiem zamienić dźwięku w słowo. Gwałtownie otwieram oczy. Marszczę czoło i zaciskam pięść. Koniec piosenki. Cisza.  Znowu nie mam nic. Znowu siedzę sama, trzymając w dłoni pióro. Trzymam go mocno jak gdyby od tego zależało moje życie.
Papierem przecinam skórę. Tusz zmieszał się z krwią, tworząc niezwykły obraz twórczej rozpaczy. I tylko chłodny wiatr, wpadający przez otwarte okno, przypomina mi jeszcze o świecie zewnętrznym- innym od świata słów i dźwięków. Mojego świata
ubieram najpiękniejszą sukienkę
wsuwam stopy w zbyt duże szpilki
rozpuszczam włosy
czerwoną szminka maluję usta
idę na spotkanie
czekam już chwilę
zaraz przyjdzie
uśmiecham się na myśl, że może go spotkam
Jego - miłość życia
czekam już godzinę
marzną mi palce, proszące o dotyk
jeszcze chwila
zaraz będzie
zaraz
chwileczka..
...
nie przyszedł.
zamykam oczy, ocierając przeklęte łzy
i jak co wieczór wracam do pustego domu
wybucham śmiechem, przeraźliwym jak myśli w mojej głowie
znów przyszedł czas na przykry rytuał
nie spotkałam go
muszę się ukarać
w ruch idzie metalowe ostrze
jak słodko pachnie krew nieznająca miłości
jak cudownie rozchodzi się ból, rozrywający serce
taka piękna ta kara za nieznalezienie miłości
ze starego kufra wyciągam szarą kartkę
ostatnia część rytuału
przyciskam kartkę do ust, zostawiając czerwony ślad
teraz łączę go z krwią
w końcu tak smakuje miłość, czyż nie?




smoker

Who cares if you disagree
You are not me
Who made you king of anything


wznosisz w górę błyszczące oczy. szukasz sensu. zadajesz pytania. drżącą dłonią obejmujesz kubek z czarną kawą. gorzki płyn mieszasz z łzami. A one płyną, drążąc tunele goryczy w rumianych policzkach. Z niepokojem spoglądasz w przyszłość, przeraża cię dzień dzisiejszy, próbujesz zapomnieć o przeszłości. Wciskasz przycisk autodestrukcji. Wkładasz do ust papierosa. Dym omiata twoją twarz i dociera do płuc. Ty dusisz się od emocji i przerażającej ciszy. I z każdym pudełkiem jest gorzej. Ale to nie palenie cię zabija. Robisz to ty. Mówisz, że wiesz. Później znowu dusisz się od emocji i dymu.

czwartek, 26 stycznia 2012

Do it like a dude

Duszne niebo, ciężkie od gwiazd, paraliżuje obojętnością. Pobliskie drzewa, stoją na baczność, nie przejmując się niczym. Wiatr porusza liśćmi, nie zastanawiając sie nad konsekwencjami. Gdzieś między kukułczym gniazdem a niedużym mrowiskiem, panoszy się samotność. Obojętne niebo, wlewa nam swą obojętnośc do serc. Miesza ją z samotnoscią i poczuciem niezadowolenia. Bo przecież mialo być inaczej

Stand by me

Wraz z chłodnym porywem wiatru, gubią się słowa, dawniej w niego rzucone. Lądują gdzieś między poranną rosą a Jego cieniem. A ja duszę się od ciężkiego powietrza i rozterek godnych schizofreniczki.
Gdzieś w międzyczasie tracę tożsamość i splątane rzęsy, obleczone w niezliczone spiski i teorie. A gęste od emocji fale wody, rozpryskują się na mnie z owalnej kałuży. Zostawiają na sukience kilka kropli, które zaraz znikną. Tak jak znikniemy My.

niedziela, 15 stycznia 2012

I do it for U

Don't tell me it's not worth tryin' for
You can't tell me it's not worth dyin' for
You know it's true
Everything I do - I do it for you

Stoję przed wyborem i czuję sie jakbym nie była sobą. Wybieram. Może źle. Może nie tak jak powinnam. Ale muszę. Mogłabym przeczekać. Mogłabym zostać i zobaczyć jak będzie. Ale nie trzyma mnie tu nic. Kilka książek i przyzwyczajenie... Kiedy z drugiej strony otwierają się nowe drzwi. Bardziej zachęcające. I wybieram.

Nowy rok. Nowe wybory. Zmiany. Tak bardzo zauważalne. Zmiany we mnie. Gdzieś głęboko. Których rozwoju nie umiem zatrzymać. Może nie chcę. Może nie mogę. Nie wiem. W Nowy Rok zaczęły kiełkować w mojej głowie. Teraz rozrastają się. Pozwolę im rosnąć. Niech tak będzie